2010-01-22 00:07:34
w samo południe
Dziś w samo południe zawitał do nas pan fachowiec w celu zainstalowania pralki. Cechą panów fachowców jest, że wiedzą wszystko (naj)lepiej. Dlatego też dowiedzieliśmy się, że mamy źle urządzony pokój (bo jakby nie było szafy, to można by było zainstalować pralkę tam, gdzie by pan fachowiec chciał), że kupiliśmy za małą pralkę, że szkoda dla tego czegoś przestawiać szafki kuchenne. Oraz (nie dosłownie, ale jednak), że generalnie jesteśmy do niczego, ponieważ mieszka nas tu za dużo i nie tak, jak powinniśmy. Pan fachowiec tłumacząc i uzgadniając, cały czas zwracał się do mojego współlokatora płci męskiej (panowie fachowcy zapewne nie tracą czasu na pogaduszki z blondynkami w różowych spódnicach), a kiedy próbowałam się wtrącić (bądź, co bądź, to jednak ja załatwiałam to mieszkanie i to na mnie jest umowa), patrzył na mnie z niedowierzaniem. Generalnie naznaczając mi, że - bytując w pokoju kuchennym, znajduję się nie na swoim miejscu i najlepiej by było, gdybym w oka mgnieniu zniknęła. Razem ze swoimi zawadzającymi szafami i innymi rzeczami, ma się rozumieć. Właśnie takie sytuacje uwielbiam.
skomentuj (2)
2010-01-12 00:15:04
...
Spoglądam na ten powoli umierający blog, który rok temu stał się dokumentacją rozpaczy po czyjejś śmierci i niemym, mimowolnym świadkiem wszystkiego, co wydarzyło się potem. Na blog, na którym w 2009 roku opisałam kilka bezpowrotnych odejść (ile ich było? ile właściwie paliłam świeczek na Święto Zmarłych?), na którym zupełnie nieoczekiwanie nie rozwodziłam się nad przeprowadzką i nie zamieściłam ani wzmianki o wydarzeniach 30 czerwca. Na którym opisałam noc 12 września choć chyba zupełnie nie tak, jakbym chciała i jak być może powinnam.

Wczoraj rano minął rok od śmierci Sz. i po tym roku wiem, że już mogę oglądać film P., ale ciągle nie mogę oglądać filmu Z. - mimo, że film Z. jest komedią, a film P. bardzo smutnym dramatem historycznym. Że bardzo rzadko szlocham po nocach, ale nadal zdarza mi się rozpłakać w biały dzień i przy ludziach. Że cały czas budzi się we mnie bunt przed taką okrutną śmiercią takiego człowieka. I ciągle nie mogę sobie darować, że tak spieszyłam się wtedy w lecie z Wrocławia, że mówiłam sobie "będzie jeszcze wiele okazji". Nie było. Już rok nie ma go z nami, a cały czas to tak boli...
skomentuj (0)
2009-12-06 23:38:45
...

Uwielbiam zapach herbaty pu-erh i dźwięk nalewania wody do ceramicznego imbryczka. Lubię wolne wieczory.
Ale dziś nie mam wolnego wieczoru, tylko mnóstwo bzdurnych tekstów do napisania.
W niezdecydowaniu to zdejmuję, to zakładam mój wściekle różowy sweter.
I mam dwa irańskie filmy do obejrzenia.
Ale muszę pisać.


skomentuj (4)
2009-12-04 16:52:21
b. t.

Ubrałam się dzisiaj najgorzej, jak mogłam. Zakolanówki, które opadły mi do kostek już przy piątym kroku, za duże czarne spodnie, długa tunika w pstre kwiatki i - z racji trudności dopasowania jakiegokolwiek swetra do pstrych kwiatków - na wierzch druga, czarna tunika uzupełniona o workowaty płaszcz. Ja nie wiem, o co goł. Czyżby właściwe dla mojej osoby było to, że mi się gruntownie styl zmienia co dwa lata? Jeszcze niedawno dałabym się pokroić za kolejny ciuch a la muslimah style, a teraz moje długie spódnice leżą w szafie nietknięte, a ja czuję się w kilku luźnych warstwach jak chodzący wór.
Nie lubię tego uczucia. A z drugiej strony nie cierpię też siebie przejmującej się swoim własnym wyglądem. To jakieś takie... no nie wiem - niskie?

W ciągu ostatnich dwóch dni spałam osiem godzin i jestem wykończona. Jak również nie rozumiem, po co ciągnęłam się na w pół do ósmej do urologa, który nieprzyjemnym tonem zadał mi sześć pytań, nacisnął w brzuch i kazał przyjść 21 grudnia na USG. Naprawdę nie można było tego wszystkiego zrobić za jednym razem? Chyba nigdy nie rozkminię czeskiej służby zdrowia...

Wczorajszy sąd w sprawie squotowania 12 września był zabawny. Dowiedziałam się (od świadka - majora policji), że byłam częścią agresywnego tłumu, którym kierowali squatterzy z dachu za pomocą okrzyków "No passaran" (sic!) i zachęcania do trzymania się za ręce (SIC!). Że zostało po nas na ulicy tyle kamieni i roztrzaskanej kostki brukowej, iż trzeba było wezwać specjalną jednostkę w celu oczyszczenia terenu. Oraz, że zranione były tylko te osoby, które atakowały policjantów. No proszę! Może - z moją oparzoną od policyjnej petardy i poodzieraną ręką (nie zagoiła się do dziś) powinnam od razu dostać nie kolegium za nieusłuchanie rozkazu, ale sprawę karną za napaść funkcjonariusza?!


skomentuj (0)
2009-12-03 00:42:13
w sidłach biurokracyj
Nie chce mi się specjalnie pisać. Trwały pobyt (tak, to właśnie dlatego brałam ślub przed dwoma laty z okładem) znów nie się kroi. Po przegranych bataliach związanych ze zmianą prawa imigracyjnego, przyszła kolej na następne problemy. Otóż Ministerstwo Spraw Wewnętrznych potrzebuje dowodu osobistego O. i paszportu na moje nowe nazwisko. Z dowodem sprawa jest tyleż jasna, co wstydliwa: nie istnieje, ponieważ O. zgubił go po paru miesiącach posiadania (podobnie zresztą, jak wcześniej trzy paszporty) i dotąd nie uważał za stosowne wyrobić nowego. Natomiast kwestia mojego paszportu to sprawa mroczna i złożona.
Polskie urzędy nie tolerują aktów małżeństwa z innych krajów (a właśnie takim aktem małżeństwa dysponuję) - aby wyrobić jakikolwiek nowy dokument, potrzebne jest wystawienie polskiego aktu na podstawie dokumentu wydanego w dniu ślubu (oczywiście, wiążą się z tym pewne koszta: tłumaczenie przysięgłe - w 2008 r. ok. 800 koron, znaczek skarbowy - ok. 30 zł, nie liczę kosztów podróży do Polski i z powrotem). Swego czasu wróżyłam sobie wspaniałe wakacje w Iranie, więc z dopełnieniem tychże formalności nie zwlekałam i przy pierwszej lepszej wizycie w mieście zameldowania złożyłam podanie o wydanie polskiego aktu, prosząc o wysłanie gotowego dokumentu na adres Konsulatu RP w Pradze. Pani z USC strasznie się krzywiła, ale w końcu mój nietypowy (aczkolwiek formalnie przewidywany) wariant odbioru zapisała w aktach. I... na tym się skończyło. Polski akt małżenstwa przepadł jak igła w stogu siana, w żadnym z konsulatów RP w Republice Czeskiej nikt o nim nie słyszał (z czasem przestałam molestować Konsulat telefonami, ale przed jakimiś dwoma miesiącami sprawę jeszcze skontrolowałam - lakoniczna odpowiedź urzędasa brzmiała: "Jeśli brała Pani ślub w miejscu spadającym pod kuratelę innego Konsulatu RP, proszę się kontaktować z Konsulatem RP w Ostrawie").
Co teraz - oprócz płakania, gryzienia paznokci, walenia głową w ścianę i robienia głupich min do urzędników wszelkiej płci i maści? Szukać dokumentu? Starać się wyłudzić z rdzennego USC odpis? Składać nowe podanie, jeśli okaże się, że papiery zgubiły się już na poziomie biura, w którym zostały zostawione? W każdym razie, uzyskanie potrzebnego dokumentu wcześniej, niż w styczniu - ze względu na mój urlop i zbliżające się Boże Narodzenie - należy włożyć między plany nie do zrealizowania. Wyrobienie paszportu trwa co najmniej miesiąc. Podanie o udzielenie trwałego pobytu ma określoną ważność.
Idę zgrzytać zębami.
skomentuj (0)
2009-11-25 19:58:42
deistycznie
"Bóg nie dodał(a) ostatnio żadnych elementów". Miliony fanów. I żadnego wpisu.


skomentuj (0)
2009-11-21 20:11:13
cytując
"Kocham szajs. Lubię jak wszystko jest gówniane. Gównianą muzykę, gówniane żarcie i gównianych ludzi. Kocham to."
M. Ravenhill, Some Explicit Polaroids

(Jakby powiedziała Lilka ze "Słoneczników": to nie prawda, ale dobrze brzmi na początek.)

skomentuj (0)
  księga gości

2010
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty





na talerzu
Biblioteka Narodowa
miasto, w którym mieszkam
dzielnica, w której mieszkam
moje rodzinne miasto

lektury na dziś dzień
Terezie Dubinová Ženy v Bibli, ženy dnes
Karl Kraus Poslední chvíle lidstva

Czytelnia Ogólna
Jarosław Czechowicz i jego recenzje książek
arabia.pl
Marta Klimowicz socjologia internetu
Halina Bortnowska
etnologia.pl
Tygodnik A2
agonek.blog albańsko w Grecji
Wybiórcza
Polityka

Czytelnia Główna
CIA
Recykling Idei
A-kontra hand made

pięścią
l-org
Migrace Online imigranci w ČR
indymedia
Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny
lewica.pl ogólnie rzecz biorąc
feminoteka

dźwięki
Dresden Dolls life is no cabaret
muzyka albańska taka, jaką ją kocham
Keny Arkana militante
Zuzana Navarová barwy wszystkie
The Be Good Tanyas in the midnight moonlight
Lila Downs w tehuańskiej sukni
Los Trabantos chryzantemy złociste w kryształowej po czystej
strefa piosenki poezja śpiewana
Dikanda jeden z dźwięków mojej duszy
Traband przez "d"
Ahmad
Radůza polož mě na sebe...
Manu Chao nielegalny
Jaromir Nohavica těšinský
Ania
Noir Desir jak moje pragnienie

z szalikiem i bez szalika
Baník, píčo!
FCB!!!
fifa
piłka nożna

miejsca
Sarajewo
Nymburk
Tatry
Bieszczady tylko jedne takie góry

niezbędnik
FreeMeteo czasami zerkam, jaka jest pogoda w Teheranie
Kalendarz
Katalog
hostele
Rozkłady
Lonely Planet
PTTK turystą być...

czuję
Chutnik
Marjane Satrapi
Škvorecký a od niego się zaczęło...
trochę futuryzmu (i nie tylko)
Winterson
Jasieński
Cafe Avion warto zabłądzić w tamte strony
Jára Cimrman znacie największego czeskiego geniusza od czasów praojca Czecha? nie???
Wojaczek

myślę
racjonalista no ba!
filozofia.pl

i tak dalej
dla przyszłych pokoleń
Parazit alternatywa
skromność
Smerfy bo co?!
hospody
o bolszewikach, Fridzie Kahlo, Diego Riverze... czyli co tar lubi najbardziej
Steffen Moeller
Trabant samochód moich marzeń

:
Sfrustrowani Bibliotekarze
Mi
tehilo
Ida
sapho
wnim
bltzr
egzokwintne syntezje
Catherine in Wonderland
carol
brain-damage
zdziczałe niebo
Hugo
inność
les rodzina
jezebel
Ihaaa
arkana
Vill
sanvean
niquolle
Marika
Justyna
rozcina pomarańcze
jarky
uti
okruch lodu
diabli nadali
agniusza
witch craft
Dżej
BuBu
saisir
Lizzie
Hsi_Nao
Margot
Zazie
omotana
nina
Weronika
Tajszczyzna
frago
Elfica
miu
Nunda
Moon-Child
neneka
cicha
city
day
Olhado