2012-01-18 01:44:19
bez tytułu

Dopiero teraz, kiedy zapierdalam niczym króliczek Duracella, widzę, jak strasznie przepieprzałam czas w ostatnich latach.
Minęła mi noworoczna depresja.
Wczoraj, przy okazji pierwszego od dawna wolnego popołudnia, tak sobie reasumowałam. Dobre papierosy, dobra muzyka, przemiła kolacja ze współlokatorami i sprawy, które ruszają z miejsca. Naprawdę, niewiele rzeczy bym chciała więcej.
Gdyby jeszcze rok, półtora roku temu, ktoś mi przepowiedział, że dojdę tak daleko w niektórych sprawach, nie uwierzyłabym mu.

Jest dla mnie zaszczytem żyć moje życie.



skomentuj (1)
2012-01-16 17:19:53
talkin' bout a revolution
- Kiedyś trafimy do podręczników!
- Chyba do podręczników psychiatrii...


skomentuj (0)
2012-01-11 00:56:24
rasti, rasti moj zeleni bore...
Trzy lata, a w nich cały świat. Nie ufam wielkim słowom. Jestem sceptyczna co do rocznic i im podobnych społecznych rytuałów.
Nie umiem pisać o śmierci tak, jak nie umiem pisać o narodzinach.
Dziś minęły trzy lata i chyba tylko tyle chciałam powiedzieć.

skomentuj (0)
2011-12-24 15:47:28
bez tytułu
Siedem lat temu spędzałam moje pierwsze Święta w Czechach. Z moim ówczesnym partnerem i jego liczną rodziną o skomplikowanych wzajemnych relacjach: dziadkami - komunistami, ojcem - mieszczuchem, synkiem z nieudanego związku, drugą żoną - lesbijką i jej rodziną, matką w wielkich okularach. Było przemiło, a ja czułam się obco. Ten pobyt skończył się kryzysem w naszym związku, z którego już nigdy nie udało się nam wygrzebać.
Sześć lat temu spędzałam samotne Święta w akademiku. Mój blok wyglądał z daleka jak wielka ciemna bryła, a w całym budynku oprócz mnie był tylko recepcjonista. Z braku innych rozrywek biegałam goła po korytarzu i wymyślałam fabułę sadomasochistycznych opowiastek. Wypożyczyłam sobie z biblioteki książki: "Mszę za miasto Arras" Szczypiorskiego i "Dziady". Tę pierwszą zdążyłam doczytać w wigilijne popołudnie, w gospodzie U Rudolfina. Wieczorem wypiłam piwo z Kirgizem z czwartego bloku, a potem poszłam do jakiejś speluny na beznadziejny punkowy koncert. Chciałam napisać czułego smsa do mojego ówczesnego (tego od komunistycznych dziadków), ale nie wiedziałam jak. Zresztą i tak nie miałoby to już sensu. Było mi źle i smutno.
W zeszłym roku miałam wyjechać do  Belgradu, ale jakoś to nie wypaliło. W Wigilię obudziłam się o zmierzchu. Byłam sama w domu i nie miałam w co włożyć rąk. Rozmyślałam o kłótni z byłym mężem, którą miałam dzień wcześniej. O moim beznadziejnym życiu. Z nudów nauczyłam się na pamięć pierwszej sury Koranu.
Nie, żebym chciała cokolwiek podsumowywać, ale cieszę się, że rzeczy się zmieniają. Bo mimo tego, że niektóre sprawy bardzo nie wyszły, a niektórych nie dało się uratować, bilans tego roku jest przecież pozytywny. Mam nadzieję, że - niezależnie od rozstań, rozwodów, tęsknot, niespełnionych aspiracji, niedopowiedzianych zdań, niedopitych piw i ludzi, którzy mają was może za aroganckich snobów (albo za kogoś jeszcze gorszego)  - macie się conajmniej tak dobrze jak ja. I życzę nam wszystkim, żeby było już tylko jeszcze lepiej.

skomentuj (3)
2011-11-22 13:23:38
rozmowy o układzie pokarmowym
Czasami nawet ja nie mogę się zdecydować, czy chce mi się rzygać, czy jeść czekoladki.

skomentuj (2)
2011-11-21 02:27:50
...
Aż dwa nowe statusy na facebooku w ciągu jednego dnia. Trzy przeczytane strony (w książce). W radiu wysłuchana piosenka z tekstem: "i Lenina, i Stalina, i Lenina, i Stalina..." oraz audycja o raku i Alzheimerze. Całe szczęście, że trafiłam w necie na komiks z dzwoniącym budzikiem jako głównym motywem, po którym wreszcie zachciało mi się spać.
Uff, dobrze, że weekend się kończy.

(oraz: jeżeli znowu zaśpię na fenomenologię, to chyba zastrzelę się ze zgryzoty.)

skomentuj (0)
2011-11-15 22:20:36
bez tytułu

Śniło mi się, że obudziłam się na jakiejś wielkiej publicznej debacie, gdzie wszystkich i wszystko znałam, ale nie mogłam sobie przypomnieć, kim jestem.
Śniło mi się o rzeczach, które robię. Oczekiwaniach, które się nie spełniły. Błędach, których napopełniałam. Wyzwaniach, które nie uczyniły mnie lepszym ani szczęśliwszym człowiekiem.
O ludziach, których codziennie widuję i miejscach, które kojarzę. O tym, co jem i piję. O sytuacjach, które mnie przerastają. Że były jeszcze trudniejsze niż w rzeczywistości.

Sztamgaści mówili, żebyśmy przede wszystkim żyli powoli. A ja żyję czasem tak strasznie szybko, że nie pamiętam, co kiedy się stało. Jak. Czy w ogóle. I co o tym sądzę.



skomentuj (0)
  księga gości

2012
styczeń
2011
grudzień
listopad
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty


Tagi


Czytelnia Ogólna
Chutnik
Jarosław Czechowicz recenzje książek
arabia.pl
Marta Klimowicz socjologia internetu
Halina Bortnowska
etnologia.pl
A2
agonek.blog albańsko w Grecji
Wybiórcza
Polityka

Czytelnia Główna
CIA
Recykling Idei
A-kontra

pięścią
l-org
Migrace Online imigranci w ČR
indymedia
Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny
lewica.pl ogólnie rzecz biorąc
feminoteka

dźwięki
Dresden Dolls
muzyka albańska
Keny Arkana
Zuzana Navarová
The Be Good Tanyas
Lila Downs
Los Trabantos
strefa piosenki poezja śpiewana
Dikanda
Traband
Ahmad
Radůza
Manu Chao
Jaromir Nohavica
Ania
Noir Desir

z szalikiem i bez szalika
Baník, píčo!
FCB!!!

miejsca
Sarajewo
Nymburk
Tatry
Bieszczady

niezbędnik
FreeMeteo czasami zerkam, jaka jest pogoda w Teheranie
Katalog
hostele
Rozkłady
Lonely Planet
PTTK turystą być...

czuję
Marjane Satrapi
trochę futuryzmu (i nie tylko)
Winterson
Jasieński
Cafe Avion warto zabłądzić w tamte strony
Wojaczek

myślę
racjonalista
filozofia.pl

i tak dalej
dla przyszłych pokoleń
Parazit alternatywa
skromność

:
Sfrustrowani Bibliotekarze
Mi
tehilo
Ida
sapho
wnim
bltzr
egzokwintne syntezje
Catherine in Wonderland
carol
brain-damage
zdziczałe niebo
Hugo
inność
les rodzina
jezebel
Ihaaa
arkana
Vill
sanvean
niquolle
Marika
Justyna
rozcina pomarańcze
jarky
uti
okruch lodu
diabli nadali
agniusza
witch craft
Dżej
BuBu
saisir
Lizzie
Hsi_Nao
Margot
Zazie
omotana
nina
Weronika
Tajszczyzna
frago
Elfica
miu
Nunda
Moon-Child
neneka
cicha
city
day
Olhado